Fotografia i kinematografia – sztuka opowiadania obrazem

Umówmy się – każdy z nas zna takie terminy, jak: „seans filmowy”, „film”, „zdjęcia” lub „fotografia”. Wszystkie łączy jeden mianownik – opowiadanie obrazem. W tym wpisie na […]

Umówmy się – każdy z nas zna takie terminy, jak: „seans filmowy”, „film”, „zdjęcia” lub „fotografia”. Wszystkie łączy jeden mianownik – opowiadanie obrazem. W tym wpisie na tym właśnie skupimy się temacie; stanowi on bowiem podstawę stworzoną przez pierwszych filmowców, fotografów, zaś przed nimi wszystkimi  – malarzy. 

Historia opowiadania obrazem zaczyna się od malarstwa. Na przestrzeni wieków malarstwo ewoluowało na różne poziomy i style: od królewskich aż do tych opowiadające różne historie i abstrakcje. Stanowią one pierwsze historie opowiadane obrazem; nie bez powodu reżyserzy filmowi pokazują obrazy malarskie operatorom filmowym jako odnośnik względem oczekiwanego efektu. Znajdziesz też takich, co uważają malowane obrazy za inspiracje.

Kolejno od lewej dzieła: Jana Matejki, Jacopo Tintoretto i Leonardo da Vinci.  Jeśli widzicie podobieństwo do historii iście filmowych oraz fotografii portretowej, nie jesteście w błędzie. Malarstwo posiada ogromny związek z tymi dziedzinami. Jedyna różnica polega na technice: malowane obrazy wykonywane są ręcznie, zaś zdjęcia fotograficzne i filmy niezależnie od gatunku – technicznie; jedynie animacja celuloidowa – inaczej zwana 2D – wykonywana jest, tak samo jak malarstwo, czyli manualnie. Tym oto krokiem przechodzimy do aspektów technicznych znanych w obecnych czasach.

W kontekście powstawania historii filmowo-fotograficznych, istnieją dwa systemy: analogowy i cyfrowy. Niezwykle łatwo odróżnić je od siebie. Pierwszy system nie obejdzie się bez kliszy/taśmy filmowej z ograniczoną liczbą miejsc oraz laboratoryjnym procesie obróbki. Nie zmienisz jednak tyle, co w systemie cyfrowym. Jesteś jednak zmienić pewne rzeczy na etapie post – produkcji. Znajdziemy w historii kina filmy, które właśnie w ten sposób: post – intermediate, nabrały np. barwę sepii. Nie zmienia to jednego faktu: elementy scenografii, tło, ludzie oraz wszystko, co rejestruje Twój obiektyw, pozostaje niezmienne. Nim system cyfrowy stał się normą, na wywołanie filmu/zdjęć, czekało się niczym ulubiony serial. Z sentymentalnego punktu widzenia, miało to swój urok.

Każdej osobie chcącej zajmować się fotografią lub filmami, polecam choć raz, wykonać zdjęcia w tym systemie. Sama to zrobiłam. Dzięki temu lepiej zrozumiałam mój świat. Stwierdziłam także, że jest to system dużo ciekawszy niż cyfrowy.

System cyfrowy daje większą elastyczność. Możesz zmienić większą liczbę rzeczy na zdjęciu; służą ku temu oprogramowania tjk. Adobe Photoshop czy DaVinci Resolve. Dysponuje on również większą pamięcią, co niewątpliwie stanowi jego atut. W montażu bez jakichkolwiek problemów, możesz przesuwać ujęcia nie martwiąc się o ich utratę. Z system analogowym łączy go obiektyw. Tutaj przechodzimy do budowy aparatu/kamery.

Obiektyw składa się z różnych perspektyw: od bardzo szerokiego do długiego. Im krótszy obiektyw, tym szersza perspektywa; im dłuższy, mniej rozszerzona perspektywa. Tak oto, jeśli użyjesz obiektywu o wartości 15mm, zyskasz bardzo szeroką perspektywę; 28mm szeroką, ale nieco mniejszą niż w przypadku w tej pierwszej. Wykonując zdjęcia obiektywem o wartości 45mm zbliżamy się do mniej rozszerzonej perspektywy. W końcu dochodzimy do naprawdę mniej rozszerzonego horyzontu. Miłośnikiem długich obiektywów był Sergio Leone. Obiektyw o mocy 80mm i jeszcze większej, to królowie zbliżeń. Chcesz uchwycić ekspresje na twarzy, ptaka na drzewie lub napis?. Użyjesz dłuższego obiektywu.

Mocno szeroki obiektyw. Dzięki niemu można stworzyć wrażenie niekończącego się labiryntu i inne abstrakcje.

 

                                    Spojrzenie na Rzym przy użyciu standardowego szerokiego obiektywu.               

 

Samotny ptak na tle morza pełnego ludzi. Zdjęcie wykonane za pomocą długiego obiektywu.

 

Nie bądź także zdziwiony/na różnicą ostrości. Im mniej szerszy obiektyw, tym mniejsza ostrość. Pisząc ten akapit, wspomnę o głębi ostrości/nieostrości. Odgrywa to kluczową rolę przy podkreśleniu pierwszego, drugiego oraz trzeciego planu. W ten sposób podkreślamy skale tego, co w opowiadanym obrazie stanowi ważniejszy element, a co nie.

Nieodzowny element opowiadania obrazem stanowi oświetlenie. Profesjonalnie je ujmując, mamy różne rodzaje oświetlenia: sztuczne, zastane i naturalne. Niezależnie od rodzaju, każde oświetlenie ma własny kąt. Potrafi on nadać magiczny efekt, dlatego przed wykonaniem zdjęcia/ujęcia, warto się temu przyjrzeć. Oświetlenie jest także ciepłe i chłodne. Określane są w skali Kelwinów. 

Budowa aparatu/kamery dysponuje także przysłoną. W telegraficznym skrócie, odpowiada ona za ilość wpuszczanej ilości promieni słonecznych do obiektywu. Oznaczona jest jako f. Przysłona współgra także z czasem otwarcia migawki i jej kątem. 

W kontekście filmowym, z wielką przyjemnością wspomnę o pracy kamery i ilości klatek na sekundę. Praca kamery jest niezwykle różnorodna. W zależności od oczekiwanego efektu, wybierzemy dynamiczną czy też statyczną.  Im mniej klatek na sekundę, tym szybsze ruchy nagrane przez obiektyw; i odwrotnie – im więcej, tym wolniejsze. Ważną rolę odgrywa także ustawienie kamery/aparatu względem opowiadanych ludzi/obiektów. 

Jeżeli samodzielnie odpowiadacie za filmy lub tworzycie historie fotograficzne, dysponujecie większą wolnością. Będąc jednak zależnym od innych osób, chcąc nie chcąc, musicie zgodzić się na pewne kompromisy. Nie bójcie się także używać wyobraźni. 

Tak oto prezentuje techniczne opowiadanie obrazem. Na zakończenie wspomnę o najważniejszej zasadzie: kamera to Twoje oko.  Wszystkie bowiem powyższe rzeczy i pojęcia, łącznie z ostatnim zdaniem są niezbędne przy opowiadaniu wizualnych historii. Niezależnie jednak od ilości czasu spędzonego nad nimi, nie zapomnijcie o czerpaniu z tego radości. To właśnie przywiodło mnie do opowiadania historii filmowo – fotograficznych.